Znowu zaniedbałem bloga, ale postaram się choć trochę nadrobić:
Największą wiadomością z pewnością będzie fakt, iż WRESZCIE znalazłem nową pracę w firmie zwanej ABB zajmującej się szeroko pojętą elektroniką energetyczną – od różnorakich konwerterów po UPSy, którymi się właśnie zajmuję jako serwisant. Praca nie jest może szczytem moich ambicji, ale to zdecydowanie krok w dobrym kierunku, na dodatek można zdobyć dość interesujące kwalifikacje. Jest też oczywiście trochę niebezpieczna – jak dotąd nigdy nie pracowałem na urządzeniu w którym prąd przekraczał powiedzmy 100 mA, teraz mówimy o dziesiątkach (a czasem nawet setkach) amperów… Ciut straszno. Jak dotąd widziałem eksplozję dwóch tyrystorów które nie wytrzymały skoku prądu przy przełączaniu (podobno w stanie nieustalonym w wadliwym urządzeniu może przez ok. 10 ms płynąć przez nie 600 A).
Sama naprawa bywa często dość prosta, bowiem nie wymienia się z reguły uszkodzonych elementów na płytce lecz całą płytę, ponieważ:
- mogło nastąpić osłabienie innych elementów które w niedalekiej przyszłości się zepsują
- klient musi zapłacić więcej więc my więcej zarabiamy
Wbrew pozorom dużo jest tez biurokracji, ponieważ nim przystąpimy do czegokolwiek trzeba poinformować klienta że bierzemy minimum 95 $ za “zerknięcie”, potem po oszacowaniu kosztów trzeba ponownie czekać na jego zgodę – oba kroki bywają bardzo kłopotliwe gdy klientem jest duża firma np. szpital. Dośc powiedzieć, że niektóre UPSy leża na półce od ponad pół roku.
AAAA, i najważniejsze: wreszcie mam w pracy laptopa – wrescie mogę produktywnie przeglądać sieć i jeszcze mi będą za to płacić!
Gratuluje Krzysku
Poza tym zapomniales dodac, ze jako serwisant pewnie czesto wybywasz z biura, czy nie mam racji?? A to w serwisie jest suuuper sprawa..
pzdr,
Arek
Arek nie szalej. A Krzyskowi gratulacje za znalezienie porzadnej pracy w czasie kryzysu !
Ola…
Pracuje w serwisie..