Dyskusja o zastosowaniu jeży w celach zaczepno-obronnych znalazła ostatnio miejsce w sądzie: Pewien “zmęczony” obywatel mianowicie użył owego sympatycznego iglaka jako broni miotanej rzucając nim w kierunku nastolatka (podobno zapytał się go najpierw czy chce mieć kolczasty hełm). Trafiony odniósł niewielkie obrażenia, a sprawca znalazł się w sądzie oskarżony o napaść z użyciem broni (jeża). Po burzliwej dyskusji ostatecznie jednak zmieniono zarzut na zwykła napaść i cała sprawa skończyła się na grzywnie. Samego jeża o zdanie nikt nie pytał, zresztą oficjalnie uznany jest za zaginionego (gdyby jednak był bronią, zapewne sprawa jego zaginięcia byłaby znacznie bardziej nagłośniona - “Niebezpieczna broń na wolności!”).
Wczoraj znalazłem jednego iglastego przybłedę na moim podjeździe. Po głębokim namyśłe porzyciłem jednakże myśl by go zatrzymać w celach obronnych.