Ponoć rodzenie to najnaturalniejsza rzecz na świecie. To powiedzcie mi dlaczego jak idiota biegam od jednej poradni dla rodziców do drugiej? O karmieniu wiem już więcej niż chciałem, wiem czym się różni epidural od gazu (gazu sam spróbowałem - działa…zabawnie
) czy Penta…umm… zapomniałem. No i lekcje są prowadzone w stylu przypominającym skrzyżowanie spotkania AA (”Witam, na imię mam… i jestem w ciąży”) z Domowym Przedszkolem (”to teraz wylosujemy sobie pary i poopowiadamy sobie o zeszłym tygodniu”)
Tragikomedia normalnie… Fakt faktem, że jednak jakieś wiadomości się w tym wszystkim przekazuje. Czasem więcej niż chciałbyś wiedzieć: np fakt iż twoja sperma może wywołać poród może być miła informacją dla partnerki („no, bierz się stary do roboty!”), fakt iż lepiej się wchłania przez żołądek już niespecjalnie (no wiem, wiem…zależy od upodobań).
W domu oczywiście panika i szał zakupów dla malucha – bo koniecznie musimy mieć 1000 par skarpetek, koszulek, becików itd i np. Karmienie piersią jest ABSOLUTNIE niemożliwe bez specjalnej poduszki i bujanego fotela. Normalnie lepiej oddać malucha od razu do adopcji…
I jeszcze książki. Tony. Przeglądarka już tonie w zakładkach opisujących każde możliwe powikłanie ciążowe. A potem każdy katar u malucha będzie pewnie objawem zakażenia wirusem Ebola. Dorwałem jedną książkę „dla ojców”: gdzieś na pierwszych stronach radziła spisanie testamentu. Grzecznie podziękowałem.
Wiem, instynkt macierzyński jest silniejszy i „zaskakuje” szybciej niż ojcowski, pewnie za jakiś miesiąc to ja będę kopał po necie, grzebał w książkach i zarywał noce by uśpić małego. Pożyjemy, zobaczymy…
Z rzeczy mniej śmiesznych – pojechaliśmy dzisiaj na rutynowe badania do szpitala i… przetrzymają Lisę przez noc. Podejrzenie zakrzepu krwi który utknął w płucu - miejmy nadzieję że fałszywe. Z drugiej strony, aż strach pomyśleć co by się stało gdyby taki zakrzep utknął w mózgu… lub sercu.
Nie szalejcie tak z zakupami.. Wiekszosc rzeczy sie nie przydaje albo cos sie potem zamarzy a kasy brak
Zawsze mozna dokupic..
Poduszke do karmienia mozna zastapic wysluzona (nie twarda) poduszka. wygodne fotele sa troche jak pulapka.. jak sie karmi n razy w nocy to w wygodnym miejscu naprawde latwo przysnac i upuscic dziecko. Ja sie z tego powodu przesiadlam z fotela na zwykle krzeslo (nie, nie upuscilam Idy ale owszem usnelam). U nas skarpetki sie malo przydawaly na poczatku, zreszta Ida byla pierwsze miesiace polowe zycia w samej pieluszce bo ona jest z tych cieplokrwistych a bylo lato..Duzo zdrowia dla Lisy!
aha.. to bylam ja.. Ola
Ola ma rację. Spokojnie, bez nerw, nakupujecie rzeczy z czego półowa będzie za mała, a druga połowa za miesiąc też będzie do oddania. Co do karmienia dziecka, to zależy, jak sie przyzwyczai do bujania, to bedziecie je musieli tak karmić do końca karmienia piersią albo i dłużej. Lepiej albo siedzieć na łóżku, albo na leżąco. Nie ryzykuje sie upuszczenia dziecka.
Nie wiem jak planujecie jego spanie, czy z wami czy w osobnym łóżeczku. Osobne łóżeczko w osobnym pokoju jest z mojego doświadczenia najlepsze. Jasne że wymaga wiecej wysiłku, ale po roku bardzo się opłaci. Wy bedziecie spać lepiej i dziecko też.
Aha i na kolki najlepsza jazda samochodem, dookoła po mieście. Sprawdzone
Nie będę się rozpisywał, bo już i tak pewnie masz kwadratową głowę i teraz z każdej strony będziesz dostawał dobre rady.
Ale pamiętaj, tylko spokój, ty jesteś facet, masz być ostoją, filarem, fundamentem. Co do instynktu ojcowskiego, to nie oczekuj rewelacji przed 2 rokiem życia, to tak z własnego doświadczenia.
Powodzenia i pozdrowienia.